|
Województwo śląskie jest jednym z najmniejszych, najgęściej zaludnionych i zaśmieconych regionów kraju. Największy, polski problem ekologiczny – dzikie i przepełnione składowiska odpadów komunalnych, widać tu jak na dłoni. Produkujemy śmieci najwięcej, zaraz po Mazowieckiem. Statystycznie – ponad 1,6 mln ton rocznie. W żadnej innej części kraju ludzie nie mieszkają tak blisko „przelewających się” śmietników. Przejeżdżający przez miasta Górnośląskiej Metropolii, jeśli ich nie zobaczą, to na pewno poczują.I chociaż 20 lat temu rozpoczęliśmy reformę polskiego śmietnika, niewiele się zmieniło. Tworzono jedynie Krajowe Plany Gospodarki Odpadami i ich regionalne oraz lokalne odpowiedniki.
Plan Gospodarki Odpadami dla województwa śląskiego nakreślił optymalną strategię zmniejszania masy śmieci w regionie oraz wyeliminowanie większości uciążliwych dla ludzi i środowiska wysypisk. Przewidywał utworzenie ośmiu, w wersji zaktualizowanej – jedenastu regionów, gdzie odpady komunalne miały być zagospodarowywane w regionalnych obiektach komunalnych kompleksowo i ekologicznie. Osobno biodegradowalne, te po selektywnej zbórce i wielkogabarytowe. Takie obiekty do końca ub. roku miały przyjmować i przerabiać 60 proc. wszystkich, wytwarzanych w regionie śmieci. Kolejne 30 proc. miało trafiać na lokalne, spełniające standardy europejskie składowiska, pozostałe 10 proc. – do wybudowanego za unijne pieniądze zakładu termicznego unieszkodliwiania odpadów, produkującego jednocześnie energię. Niewiele zostało z tych planów. Ponad 90 proc. odpadów komunalnych dalej lokujemy na 36 składowiskach, których większość powinno się zamknąć! Tylko ok. 5 proc. selekcjonujemy. A moglibyśmy więcej, gdyby istniejące składowiska były do tego należycie przygotowane. Kiedy znikną wysypiska? Jeszcze gorszy wynik osiągamy w zagospodarowaniu odpadów biodegradowalnych, chociaż… minął obowiązujący nas, termin wywiązania się z odpadowej dyrektywy Unii Europejskiej w tej kwestii. Od początku 2011 zobowiązani byliśmy ograniczyć ich składowanie do 75 proc., od 2013 r.o połowę, w roku 2020 do 35 proc. wszystkich wytwarzanych odpadów biodegradowalnych, w stosunku do 1995 r. Za niedotrzymanie tego terminu grożą Polsce – w praktyce każdej łamiącej je gminie, wielotysięczne kary. Poczynając od kilkudziesięciu tys. euro do ponad 200 tys. euro za każdy dzień zwłoki! Jakość śląskiego śmietnika niczym nie różni się od tego statystycznego w kraju, który co roku musi pomieścić na 800 składowiskach kilkanaście ton odpadów komunalnych. Na te składowiska wyrzuca się ponad 90 proc. surowych odpadów komunalnych, podczas gdy w niektórych krajach Europy jak: w Szwecji, Danii, Holandii, Niemczech czy Belgii – poniżej 10 proc.! Gdzie znikają ich śmieci? Zamienia się je w energię, poddaje recyklingowi, odzyskuje. W ostatnim Krajowym Planie Gospodarki Odpadami 2014 zapisano: w Polsce do 2013 roku nie powinno być więcej niż około 200 nowoczesnych składowisk komunalnych. Od 5 do 15 w każdym województwie, w zależności od wielkości regionu i liczby jego mieszkańców. Tego warunku za dwa lata nie spełnimy. Spóźniamy się z budową nowoczesnych spalarń odpadów, brakuje regionalnych, wielofunkcyjnych zakładów komunalnych. Śmieci przetwarzamy w niewielkim stopniu. Odpady komunalne nie docierają tam, gdzie powinny, lecz tam, gdzie jest najtaniej! Nagminne są praktyki przetwarzania śmieci tylko na fakturach. W kompostowniach, sortowniach często wybiera się je ręcznie, bądź przepuszcza przez prymitywne sito. Pozorowana przeróbka służy głównie temu, by odpady komunalne oznaczyć nowym kodem i umieścić na wysypisku za znacznie niższą cenę niż wynosi ona za surowe śmieci. Takie postępowanie ze śmieciami przynosi znakomity zysk ich właścicielowi. Zakładowi bądź przewoźnikowi.Pieniądze to główny powód, wokół którego toczy się gra o porządkowanie gospodarki odpadami. Dziki śmieciowy rynek zawsze miał swoich skutecznych lobbystów, którzy przez lata nie dopuszczali do zmiany prawa. W rezultacie samorządy nadal tracą pieniądze za składowanie odpadów na swoim terenie, śmietniki się przelewają, dzikich wysypisk przybywa, a odory, szczególnie dotkliwe w ciasno zabudowanych miastach śląskich, nie pozwalają mieszkańcom oddychać. Dr Lidia Siejowa, ekspert ds. gospodarki odpadami z Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych w Katowicach wskazuje więcej problemów branży śmieciowej. Nie posiadamy, dodaje L. Sieja, rzetelnej, krajowej bazy danych o odpadach. Nie wiemy dokładnie – ile ich rzeczywiście wytwarzamy? System jest nieszczelny. Niepełna jest sprawozdawczość. Dzikie wysypiska są plagą.Tylko w ubiegłym roku zlikwidowano ich w naszym kraju ponad dziesięć tysięcy. W tym roku ujawniono cztery tysiące nowych! A i te legalne składowiska nie spełniają wymagań prawa. Wyniki szokują. W zdecydowanej większości przebadanych obiektów stwierdzono poważne naruszenia warunków ich eksploatacji. Wiele z nich, także w województwie śląskim, powinno być zamkniętych! Rewolucyjna ustawa Patologiczny system gospodarowania odpadami komunalnymi ma zmienić procedowana obecnie w Sejmie RP ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Po dwu wcześniejszych nieudanych próbach zmiany prawa „śmieciowego” – tym razem sejmowa komisja nadzwyczajna jest zdeterminowana, by nowe wyeliminowało wszelkie patologie, wartego pięć miliardów złotych, rynku śmieciowego. Rządzą nim firmy komunalne i przewoźnicy (odbiorcy odpadów), których pierwszym celem jest osiąganie zysku, a nie gospodarka odpadami komunalnymi.Dlatego główną zmianą nowej ustawy jest zapis o przejęciu przez gminy władztwa nad strumieniem śmieci. Kolejne to m.in. ustanowienie jednolitych zasad finansowania odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych na terenie całego kraju; ścisły ich monitoring, pobieranie od wszystkich mieszkańców opłat za ich odbiór, w taki sam sposób jak za wodę i ścieki. Pieniądze trafiać będą do gminy, która opłaci przewoźnika oraz usługi związane z przeróbką odpadów. Zlecone przez Ministerstwa Środowiska badania Instytutu Badania Opinii Homo Homini, potwierdziły, że społeczeństwo w 86 proc. jest gotowe na przyjęcie nowej ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Śląsk reaguje ... Obywatelski Śląsk pierwszy potwierdził prawdziwość tych badań. Z inicjatywy Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach w Górnośląskiej Aglomeracji rozpoczęła się pod koniec lutego br.wielka informacyjna kampania społeczna pn. „Życie po śmieciach”. Ma ona tworzyć klimat aktywności obywatelskiej dla wprowadzenia ustawy w optymalnym kształcie. Kampanię zainaugurowała 23 lutego br. w sosnowieckim Media Centrum debata z udziałem parlamentarzystów;samorządowców; urzędników; przedstawicieli firm komunalnych; członków Śląskiej Akademii Ekologicznej, reprezentujących ruch obywatelski; socjologów, dziennikarzy. (Polska Dziennik Zachodni jest partnerem kampanii). Rezultaty zaplanowanej na najbliższe miesiące kampanii, będą zależały od energii społecznej mieszkańców, ich pogłębionej świadomości ekologicznej, aktywności w porządkowaniu swojego otoczenia, mówiła inicjując debatę Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Największe osiągnięcia „rodzą się” w społeczeństwach obywatelskich, gdzie każdy mieszkaniec dba o pieniądz publiczny na takich samych prawach jak ich dysponent. Stąd nasza idea wspierania kampanii. Musi ona sprawić, byśmy w najbardziej poszkodowanym działalnością przemysłu regionie, zaczęli odpadami komunalnymi gospodarować najlepiej. Z korzyścią dla środowiska,kieszeni mieszkańców i lepszej jakości życia. Z zamiłowaniem do czystości i porządku, który w nawale śmieci gdzieś się na Śląsku zatracił. Posłanka Danuta Pietraszewska, członkini nadzwyczajnej sejmowej podkomisji, zapewniała, że procedowana obecnie ustawa uwzględni rozsądne opinie, także jej przeciwników. Jeden tylko zapis nie podlega dyskusji. Jest nim przekazanie władztwa nad odpadami wszystkim polskich gminom, a jest ich 2500! Senacka Komisja Ochrony Środowiska opowiedziała się za nowym prawem w gospodarce odpadami komunalnymi jednogłośnie już w listopadzie ub. roku, przypominał senator Andrzej Misiołek. Jesteśmy zdeterminowani, by uchwalić ustawę w tej kadencji Parlamentu RP. Zdaniem prof. Marka Szczepańskiego, każda, a więc i ta „śmieciowa” ustawa, by była skuteczna musi funkcjonować w społecznej świadomości. Czy wówczas znikną światy dzikich wysypisk?, zastanawiał się podczas debaty profesor. Ludzie muszą zrezygnować z wygodnej, aspołecznej postawy typu „wszędzie tylko nie na moim podwórku”. Bo zwykle bywa tak, jak w chińskim przysłowiu: „kiedy wieje wiatr zmian, jedni budują mury, inni wiatraki”. Budujmy tych wiatraków jak najwięcej, kontynuował prof. M.Szczepański. Jako socjolog już widzę korzyści takich działań. To m.in.nowe miejsca pracy, powstawanie wspólnot wokół starań o lepsze miejsce do życia i nowy wizerunek czystego regionu.Dr Jerzy Ziora, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego na przykładzie Pszczyny i Żywca zilustrował różnicę pomiędzy obecnym systemem gospodarki odpadami a tym projektowanym. Odkąd Pszczyna, po referendum, przejęła kontrolę nad odpadami zebrano ich o kilka tysięcy ton więcej, od wszystkich mieszkańców. Cena jednostkowa za odbiór śmieci zmalała! Z kolei w Żywcu, gdzie obowiązuje stary system, „wyprodukowano” 34 tys. ton śmieci, a odebrano od mieszkańców prawie trzykrotnie mniej! Gdzie się podziały te niezebrane? Jolanta Matiakowska We współpracy z EURO 25 |