|
Z Prof. dr hab. Barbarą Kudrycką – Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego – rozmawia Jacek Broszkiewicz - W Polsce finansowanie zarówno badań naukowych, jak i szkolnictwa wyższego jest w stosunku do innych krajów Europy bardzo niskie. W dodatku, w ostatnich latach w wielu krajach Europy, np. Francji, Finlandii czy Portugalii, przeznacza się na ten cel coraz więcej środków. Dofinansowanie szkolnictwa wyższego okazuje się być lekarstwem na kryzys gospodarczy, bo jest to inwestowanie w przyszłość, rozwój. Dlaczego w Polsce nie dostrzegamy tej możliwości?
- Trudno myśleć o sukcesie naukowym w wymiarze europejskim, a tym bardziej globalnym bez nieustannego zwiększania nakładów na naukę. Dlatego cieszę się z coraz powszechniejszej w Polsce świadomości, że środki publiczne przeznaczone na badania są najlepszą inwestycją rozwojową dla Polski. Począwszy od premiera i ministrów obecnego rządu poprzez publicystów aż do liderów opinii publicznej wszyscy zgodnie twierdzą, że konieczne w dobie finansowego kryzysu oszczędności budżetowe nie mogą dotyczyć wydatków na badania i rozwój. Dzięki takiemu przekonaniu nakłady na naukę są dziś najwyższe od początku transformacji i będą nadal rosły. Wspomnę tylko o tym, że nakłady budżetowe na naukę w 2010 roku w porównaniu z rokiem 2007 wzrosły o ponad 2 mld złotych! To bezprecedensowy wzrost, który musi zaprocentować. Nie zapominajmy też o ogromnych strumieniach finansowania z funduszy strukturalnych, które pozwalają na budowanie w Polsce laboratoriów badawczych z wysokiej klasy aparaturą, to inwestycje tak przełomowe, że coraz częściej właśnie polskie ośrodki naukowe stają się gospodarzami międzynarodowych projektów badawczych. Nie bójmy się sięgać gwiazd... Do tej pory podpisaliśmy umowy na ponad 13 mld zł, a wydaliśmy już ponad 3 mld zł na tego typu inwestycje w całej Polsce. One zmieniają krajobraz polskiej nauki i tworzą warunki do wykorzystania naszego potencjału naukowego i prawdziwej konkurencji ze światem– a pamiętajmy, że do 2013 roku inwestycje w naukę sięgną 16 miliardów złotych! I jeszcze jedna istotna uwaga. Dziś środowiska gospodarcze i biznesowe finansują badania zaledwie w 33 procentach, co sytuuje Polskę na dalekich pozycjach w Unii Europejskiej, gdzie ten wskaźnik to średnio 54,1%. Mam wielką nadzieję, że reformy pomogą odwrócić te niekorzystne proporcje. - Jakie rozwiązania w reformie szkolnictwa wyższego mają sprawić, że staniemy się bardziej konkurencyjni na gruncie Europejskim? Jaki wpływ na tę konkurencyjność będzie miał projakościowy sposób finansowania nauki czy tworzenie Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących? - Jeśli z pieniędzy podatnika finansujemy prowadzenie badań czy dydaktyki, to obowiązkiem państwa jest też wyegzekwowanie, by były te zadania wypełniane na wysokim poziomie, sprzyjające rozwojowi gospodarki i kraju. I dlatego zapisy obowiązujących od 1 października sześciu ustaw reformujących naukę mają wspólny mianownik - to nowa jakość badań naukowych. Zaprojektowaliśmy reformę tak, by nowe przepisy stymulowały jednostki naukowe do konkurowania o lepszą jakość badań, a co za tym idzie – wyższe dotacje. Jeśli zaś chodzi o projekt nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym, to również przewidujemy stworzenie projakościowego systemu finansowania. Do tej pory uczelnie publiczne finansowane były na równi, wedle tych samych algorytmów. To źle pojmowana sprawiedliwość. Największe wsparcie państwa powinno płynąć do najlepszych – by stawali się jeszcze lepsi. Zgodnie z duchem reformy utrzymamy zatem dotychczasowy poziom finansowania szkół wyższych, ale przy rozdziale środków w większym zakresie uwzględnimy jakość badań i studiów. Dodatkowo wyłonimy w drodze konkursów Krajowe Naukowe Ośrodki Wiodące (KNOW) – elitarne wydziały czy instytuty, które przez pięć kolejnych lat (w wyjątkowych sytuacjach aż 10) uzyskiwać będą zwiększoną dotację. KNOW-y mogą powstawać zarówno w państwowych, jak i prywatnych uczelniach – to pomoże zasypać dzisiejsze nierówności i podziały pomiędzy nimi. Powołamy maksymalnie po trzy KNOW-y w ośmiu obszarach wiedzy: humanistycznym, społecznym, ścisłym, technicznym, medycznym, przyrodniczym, rolniczym i leśnym oraz sztuki. W tym celu utworzymy specjalny fundusz projakościowy. Rozdysponowany będzie nie tylko na dofinansowanie Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących, ale też na wyższe stypendia dla 30 proc. najlepszych doktorantów, dodatkowe dotacje dla jednostek uczelni, które uzyskają wyróżniająca ocenę PKA czy studia doktoranckie w uczelniach prywatnych. Co osiągniemy dzięki takim zmianom? Uczelnie zaczną konkurować o środki z budżetu państwa, budując jednocześnie własną silną markę. A tylko taki mechanizm może stymulować nieustanną poprawę jakości badań i dydaktyki. Skorzysta i państwo, i podatnicy. - Polska nauka podejmuje tematy bardzo ważne dla współczesnego świata, Kraków stał się jedną z siedzib Europejskiej Wspólnoty Wiedzy i Innowacji w zakresie zrównoważonej energii. Liderem polskiego Węzła Wiedzy i Innowacji jest Akademia Górniczo-Hutnicza. To przykład zbliżania badań naukowych do świata gospodarki. Jak ocenia Pani związki nauki i biznesu? - Przygotowując reformę, mieliśmy na uwadze daleki od ideału poziom współpracy nauki z sektorem gospodarczym – zarówno na poziomie realizacji wspólnych projektów, jak i finansowania badań. Kiedy jakiś czas temu zmierzyliśmy dorobek wszystkich polskich jednostek naukowych, okazało się, że jedynie 14 proc. efektów ich pracy może być bezpośrednio przydatna dla gospodarki. To, niestety, znikomy potencjał – większość dorobku koncentrowała się wokół publikacji, cytowań, uzyskiwania kolejnych stopni i tytułów. W przypadku uczelni dorobek o takim charakterze to aż 87 proc. ogólnych dokonań, w przypadku placówek PAN – około 90 proc, a jednostek badawczo-rozwojowych – około 55 proc. Te liczby wyraźnie obrazują potrzebę przewartościowania celów naukowych. Reforma nauki jest naszą odpowiedzią na taką potrzebę. - Dziękuję za tę część rozmowy (Publikacja za zgodą EUROPROJEKTY PL) |