|
- Dyskusja nad rozwojem i reformowaniem polskiej służby zdrowia od dawna jest jednym z pierwszoplanowych przedmiotów zainteresowania opinii publicznej. Podczas niedawnej prezydenckiej kampanii wyborczej służba zdrowia, jej organizacja i przekształcenia zwłaszcza w sferze własnościowej były szczególnie eksponowane. Czy ta atmosfera ma wpływ na zasadnicze, opracowane przez resort, którym Pani kieruje, przyjęte już rozwiązania systemowe? Na czym one z grubsza polegają i w jakim kierunku dążą?
- Wciąż chcemy, żeby szpitale publiczne przekształcały się w spółki. Z doświadczenia wiemy, ze szpitale przekształcone są lepiej zarządzane i nie borykają się z takim zadłużeniem, jak szpitale publiczne. Wśród naszych propozycji zmian są też m.in. kompleksowa informatyzacja systemu opieki zdrowotnej, skrócenie czasu kształcenia lekarzy specjalistów, refundacja leków na nowych zasadach, dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne czy nowe rozporządzenia kolejkowe. Wszystkie te rozwiązania mają służyć temu, by polska służba zdrowia funkcjonowała sprawniej, pacjenci krócej czekali na świadczenia, a ich satysfakcja z polskiej opieki zdrowotnej wzrastała. Reformowanie służby zdrowia to ciągły proces zarządzania zmianami. Dlatego też dzień po dniu systematycznie nad nim pracujemy. Niezależnie od tego, co dzieje się w polityce.
- Obok rozwiązań systemowych niezwykle istotną kwestią – z nimi zresztą związaną – jest podnoszenie jakości i dostępności usług medycznych. Obecnie obserwujemy zwłaszcza w sektorze prywatnym olbrzymi ruch nakierowany na wprowadzanie najnowocześniejszych technologii i sprzętu medycznego światowej klasy. Jakie są, zdaniem Pani Minister – ambicje i możliwości tego rodzaju w odniesieniu do państwowej opieki zdrowotnej? - Wbrew mitom większość polskich szpitali już jest wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt medyczny. Obecnie prowadzimy prace nad regulacjami, które w przyszłości pomogą oceniać jakość podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych. Jednak trzeba też wziąć pod uwagę, że nowe technologie, kosztochłonne i alternatywne dla tradycyjnego leczenia, mogą być zarówno elementem poprawy jakości i dostępności opieki, jak i czynnikiem, który tę jakość i dostępność pogarsza. W wielu przypadkach brak jest dostatecznych dowodów naukowych na większą skuteczność i lepsze bezpieczeństwo przy zastosowaniu nowych technologii medycznych. Do rozstrzygania tych kwestii została na szczęście powołana Agencja Oceny Technologii Medycznych. Poprawy jakości i dostępności opieki nie należy wiązać jedynie z wprowadzeniem nowych technologii medycznych. Jest to efekt złożonego zestawu czynników, takich jak personel medyczny w odpowiedniej liczbie, rozmieszczeniu i o odpowiednich kwalifikacjach, odpowiednie warunki lokalowe i przestrzeganie standardów jakościowych. Polityka zdrowotna ministra zdrowia ma na celu wpływać na te obszary równolegle. W każdym z tych obszarów prowadzone są obecnie działania usprawniające. Publiczna opieka zdrowotna już korzysta z najnowocześniejszych technologii finansowanych z budżetu Ministerstwa Zdrowia oraz ze środków unijnych. Dzięki nim zostaną uruchomione systemy informatyczne, które będą stanowić elektroniczną platformę danych medycznych. Pacjent i lekarz zyskają dostęp do elektronicznych danych medycznych bez względu na czas i miejsce przebywania. Dzięki tzw. e-recepcie lekarz i farmaceuta, za zgodą pacjenta, będą mieli możliwość wglądu do historii jego choroby w celu pozyskania danych, które mogą mieć wpływ na proces leczenia. Przypomnę też, że projekty w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko pozwoliły na zakup nowego i modernizację istniejącego sprzętu, przebudowę i modernizację szpitali, zakup specjalistycznych ambulansów wraz z wyposażeniem czy budowę i remont lądowisk dla helikopterów. Dzięki środkom UE trwa rozbudowa, remont i wyposażenie w najnowocześniejszy sprzęt centrów urazowych. Trzeba też podkreślić, że z tych środków mogą korzystać zarówno jednostki publiczne jak i niepubliczne, przykładem jest chociażby zakup karetek. Ponadto z budżetu części 46 – Zdrowie finansowane są najpilniejsze zakupy inwestycyjne jednostek nadzorowanych lub podległych Ministrowi Zdrowia, w tym realizowany jest proces wyposażania szpitali ogólnych, szpitali klinicznych i jednostek badawczo – rozwojowych (instytutów) w nowoczesny sprzęt medyczny. W latach 2007-2009 w ramach przyznanych środków jednostki te sfinansowały ważniejsze zakupy inwestycyjne: tomografy komputerowe, rezonanse magnetyczne, angiografy, gammakamery, aparaty RTG, aparaty USG, aparaty do echokardiografii, inkubatory noworodkowe, dializatory, aparaty do znieczulania, kardiomonitory, funduskamerę, videokolonoskopy, kardiografy, kardiotokografy, pompy infuzyjne, respiratory dla dorosłych i noworodkowe, mikroskopy operacyjne, mammografy, laparoskopy, stoły operacyjne, sterylizatory parowe, łóżka szpitalne. W roku 2010 możliwości finansowe naszego budżetu pozwoliły na sfinansowanie zakupu 9 zestawów ECMO do oksygenacjii pozaustrojowej, zwanych potocznie sztucznymi płuco-sercami. Warto podkreślić, że taki sprzęt to rzadkość w innych krajach Europy i świata.
- W jakim zakresie wartościowym i merytorycznym polska służba zdrowia korzysta z unijnych funduszy strukturalnych oraz z innych zewnętrznych źródeł finansowania postępu w tej sferze. Czy jest to poziom zadowalający, gdzie kryją się rezerwy i jak wielkość globalna tych środków ma się do sum wykładanych na ochronę zdrowia przez budżet państwa? - Szacuje się, iż w latach 2007-2013 do systemu ochrony zdrowia ze środków funduszy strukturalnych i programów pomocnych dedykowanych dla sektora trafi w sumie ok. 1,6 mld euro, tj. ok. 6,4 mld zł. Kwota ta może być nawet wyższa, jeśli weźmiemy pod uwagę również środki nie ukierunkowane na sektor ochrony zdrowia, a o które jednostki działające w systemie ochrony zdrowia mogą aplikować na zasadach ogólnych. Należy zatem stwierdzić, że środki te, jak również te z ubiegłej perspektywy finansowej, stanowią istotne źródło wsparcia dla całego sektora ochrony zdrowia. Trzeba pamiętać, że gdyby nie środki z Unii Europejskiej i programów pomocowych wiele inwestycji nie zostałoby zrealizowanych ze względu na znaczące obciążenia finansowe zarówno dla samych szpitali, jak i samorządów.
- Jak ocenia Pani Minister stopień dostosowania polskiego prawa regulującego kwestie publicznej opieki zdrowotnej do prawa Unii Europejskiej, w jakich dziedzinach istnieją rozbieżności i co resort zdrowia czyni obecnie - w jakich obszarach, by je wyeliminować? - Przede wszystkim należy - mówiąc o prawie regulującym kwestie publicznej opieki zdrowotnej - mieć na uwadze najważniejsze, bo pierwotne źródło prawa Unii Europejskiej, czyli Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. W kwestii regulowania materii publicznej opieki zdrowotnej Traktat w artykule 168 wypowiada się jednoznacznie, że Unia jedynie uzupełnia działania Państw Członkowskich w zakresie polityk zdrowotnych i zdrowia publicznego. To Państwa Członkowskie samodzielnie prowadzą na swoich obszarach działania związane z materią publicznej opieki zdrowotnej, same organizują swoje systemy opieki zdrowotnej i same wreszcie nadzorują ich finansowanie. Tym niemniej, jako uzupełnienie kompetencji państw członkowskich, Unia Europejska podejmuje inicjatywy, zarówno legislacyjne, jak i pozalegislacyjne, zmierzające do ochrony i poprawy zdrowia ludzkiego na terytorium Unii. Legislacyjne kroki to najczęściej rozporządzenia – stosowane bezpośrednio, lub dyrektywy – wymagające implementacji. Najnowszym przykładem takiej legislacyjnej inicjatywy, jest projekt dyrektywy o bezpieczeństwie pacjenta w transgranicznej opiece zdrowotnej. Projekt ten zmierza do przyznania obywatelom państw członkowskich prawa do podejmowania leczenia za granicą, refundowanego przez narodowych płatników państw członkowskich. Ze względu na duże rozbieżności stanowisk różnych państw członkowskich jest on w dalszym ciągu przedmiotem negocjacji w grupie roboczej do spraw zdrowia publicznego. Stopień dostosowania polskiego prawa do regulacji unijnych w innych aspektach publicznej opieki zdrowotnej oceniam więc jako poprawny, choć nie stuprocentowy.
- Powszechne, stereotypowe opinie o złym stanie polskiej służby zdrowia mają nadal status obowiązujący. Jak, Pani zdaniem, ten sektor życia publicznego coraz bardziej gospodarczego przedstawia się na tle innych krajów Unii Europejskiej? Jakie są argumenty potwierdzające stereotypowe poglądy polaków na ten temat a jakie przeczące im? - Obecnie działający polski system finansowania ochrony zdrowia jest systemem funkcjonującym od niedawna, gdyż został wprowadzony w życie w 1999 roku – zastąpiono wtedy model budżetowy oparty o centralne sterowanie i rejonizację modelem ubezpieczeniowym uwzględniającym zasady konkurencji i wolnego wyboru lekarza. Tymczasem np. system niemiecki istnieje od ponad stu lat, a angielski i holenderski - od lat kilkudziesięciu. Ponadto polski system przechodził liczne poważne zmiany. Na początku istniało 16 niezależnych regionalnych kas chorych oraz jedna ogólnopolska kasa branżowa dla służb mundurowych. W roku 2003 nastąpiła centralizacja systemu płatnika i kasy chorych zostały przekształcone w wojewódzkie oddziały istniejącego do dziś Narodowego Funduszu Zdrowia. Zmienił się też wówczas organ nadzorujący funkcjonowanie ubezpieczenia - Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych przestał istnieć, a jego kompetencje przejął minister zdrowia. Jeśli chodzi o organizację płatnika to obowiązujący w Polsce model pojedynczego płatnika jest również modelem spotykanym w innych krajach UE. Innym modelem stosowanym w krajach UE jest system konkurujących płatników. W polskim systemie zarówno publiczni jak i prywatni świadczeniodawcy mogą zawierać kontrakty z Funduszem, o ile spełniają wszystkie stawiane im warunki. Rozwiązanie takie funkcjonuje tylko w części krajów europejskich np. w Niemczech czy Holandii, nie istnieje jednak w wielu innych krajach posiadających finansowanie budżetowe np. w systemie angielskim, czy duńskim. W Polsce przywiązuje się też duże znaczenie do selektywnego kontraktowania – w wyniku konkursu ofert nie muszą być zakontraktowani wszyscy świadczeniodawcy. Tylko kilka krajów stosuje tego rodzaju rozwiązania. Na przykład w Holandii dopiero pod koniec 2009 roku podjęto pewne próby zastosowania tej zasady. W opisie czeskiego systemu twierdzi się, że zasada ta obowiązuje, ale jednocześnie stwierdza się, że właściwie wszyscy świadczeniodawcy zainteresowani kontraktem uzyskują go. Mówiąc szczerze drażnią mnie ciągłe narzekania na polski system zdrowotny. Krytycy nie chcą dostrzegać zmian, jakie nastąpiły w ostatnich latach w polskiej ochronie zdrowia. A dzieje się dużo. Po pierwsze wzmocniliśmy pozycję pacjenta: została uchwalona ustawa o prawach pacjenta, powołaliśmy Rzecznika Praw Pacjenta, określiliśmy koszyk świadczeń, które są pacjentom gwarantowane, czyli bezpłatne. Zwiększyły się nakłady na ochronę zdrowia (z ponad 30 mld zł w 2005 r. do blisko 60 mld obecnie), leczenie szpitalne, onkologię, transplantologię czy ratownictwo medyczne. Zainwestowaliśmy w młodych lekarzy. Usprawniliśmy sposób rozliczania świadczeń m.in. dzięki wprowadzeniu jednolitych grup pacjentów. Oczywiście mimo wyraźnych osiągnięć w polskim systemie występują również zjawiska negatywne, które trzeba naprawić, np od wielu lat część Samodzielnych Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej poważnie zadłuża się mimo podejmowanych działań przez kolejnych ministrów zdrowia. Próbujemy temu zaradzić, proponując przekształcenia i pomagając w spłacie długów publiczno-prawnych. Poważnym problemem jest też niewystarczająca liczba lekarzy specjalistów, brak młodych lekarzy na rynku i migracja tych doświadczonych. Dlatego też podwyższyliśmy wynagrodzenia lekarzom rezydentom, określiliśmy specjalizacje priorytetowe czy daliśmy możliwość młodym lekarzom na zdobywanie dodatkowych umiejętności.
- Dziękuję za tę część rozmowy
(współpraca z Europrojekty Polska) |