|
Większość wypowiedzi na temat polityki ekonomicznej zaczyna się od sprecyzowania jej celu, a jest nim „zapewnienie szybkiego, zrównoważonego i trwałego rozwoju gospodarczego, w tym osiąganie jak najwyższego zatrudnienia i poziomu życia społeczeństwa przy utrzymaniu stabilizacji finansowej państwa”. Wydaje się, że w tym kontekście należy patrzeć na proces integracji europejskiej, sprawy budowy wspólnego rynku i konwergencji makroekonomicznej w ramach UE, a także drogę Polski do europejskiej Unii Gospodarczo-Walutowej. Jej ważnym elementem jest traktat z Maastricht z 1992 r., który zobowiązuje państwa członkowskie do przyjęcia euro. Waluta europejska to dziś, wobec utraty zaufania do dolara, główny beneficjent obecnego kryzysu w światowych finansach. Spójrzmy na ten ważny, unijny problem z kilku różnych punktów widzenia.
Do 1.01.2007 strefę euro stanowiło 12 unijnych krajów (Austria, Belgia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Portugalia i Włochy). Poza nią były pozostały Wielka Brytania, Szwecja i Dania. Do strefy euro pierwsza dołączyła Słowenia. Ostatnio zrobiły to Cypr i Malta. Kraje strefy euro są tworzącą unię walutową wspólną przestrzenią unijnych państw, w której wspólną walutą jest euro, a gdzie wspólną politykę pieniężną prowadzi Europejski Bank Centralny. Polska prawdopodobnie wejdzie do strefy euro dopiero w 2012 roku. Wejście do strefy euro jest uzależnione od spełnienia pięciu kryteriów konwergencji, (trzech monetarnych i dwóch fiskalnych) określonych w traktacie oraz w późniejszym pakcie stabilizacji i wzrostu (The Stability and Growth Pact), a są one następujące: - inflacja (HICP) nie może być wyższa niż o 1,5 pkt% od średniej stopy inflacji w trzech krajach UE, gdzie inflacja jest najniższa (3,0% wg danych za marzec 2007r.),
- dług publiczny nie wyższy niż 60% PKB,
- deficyt budżetowy nie wyższy niż 3%PKB,
a także - długoterminowe stopy procentowe nieprzekraczające o więcej niż o 2 p.p. średniej stóp procentowych w 3 krajach UE o najniższej inflacji (6,4% wg danych za marzec 2007r.) i
- stabilny kurs wymiany waluty w ciągu ostatnich 2 lat (wahania kursów walut nie mogą przekroczyć +/- 15% do ustalonej początkowo wartości).
Wejście nowego kraju do strefy euro musi być poprzedzone dwuletnim pobytem kraju w mechanizmie ERMII. Od 2004 roku cztery kraje przyjęły ten mechanizm, a są nimi: Estonia i Litwa (w 2004 roku), Łotwa i Słowacja (od 2005 roku). Słowacja skierowała do Komisji Europejskiej wniosek o ocenę stanu jej przygotowań do wejścia do strefy euro, czy ten kraj spełnia kryteria wejścia do strefy euro (kryteria z Maastricht). Jeśli KE pozytywnie oceni ten proces i zostanie to zaakceptowane przez inne kraje UE (wymagana jest pozytywna opinia unijnej rady ministrów finansów (ECOFIN), Parlamentu Europejskiego, decyzję tę zatwierdzą unijni przywódcy zebrani na szczycie w Brukseli, a ostateczną decyzję, wraz z kursem wymiany korony na euro, ogłoszą ministrowie finansów), to Słowacja będzie mogła wprowadzić wspólną walutę 1 stycznia 2008 roku. Jednak nie będzie to ocena tylko Słowacji, bo Komisja przedstawi swoje w tym zakresie stanowisko w stosunku do wszystkich krajów, które jeszcze nie wprowadziły wspólnej waluty. Obecnie Słowacja czyni energiczne działania, by wprowadzić europejska walutę. Spełnia wszystkie kryteria z Maastricht i słowacki rząd ma nadzieję, że wkrótce Eurostat publikując dane o sytuacji gospodarczej (w tym o inflacji) w krajach UE, potwierdzi przygotowanie tego kraju do tego aktu. Rządowi w Bratysławie sprzyja dziś także to, że inflacja niepokojąco rośnie w całej Unii. Spodziewane jest też potwierdzenie prognoz, że Słowacja trwale osiągnęła wymagane wskaźniki gospodarcze, w tym także obniżyła swój deficyt finansów publicznych poniżej przewidzianego w kryteriach z Maastricht poziomu 3% PKB. Główną przeszkodą w wejściu naszego południowego sąsiada do strefy euro może być obecny poziom inflacji. Oficjalne prognozy unijnych ekspertów przewidują jej wzrost. Zgodnie z obowiązującymi kryteriami przed zamianą krajowej waluty na euro każde państwo musi spełniać kryteria z Maastricht, czyli m.in. musi mieć inflację nie wyższą niż o 1,5 pkt. proc. od średniej stopy inflacji w trzech krajach UE, gdzie była ona najniższa. Nic więc dziwnego, że sugerują oni słowackiemu rządowi dalsze kontynuowanie reform strukturalnych i bardziej zdecydowaną politykę budżetową. Polskie rządy ostatnich lat nie spieszyły się z deklaracjami określającymi termin wprowadzenia w Polsce wspólnej waluty. Nieśmiało mówiło się o terminie tego wejścia w końcu obecnej dekady, lub na początku następnej. Jednak ten drugi termin wydaje się bardziej prawdopodobny, bo obecne zagrożenia wywołane niestabilnościami na światowych rynkach finansowych skutkują już u nas szybkim wzrostem inflacji, co przekłada się na wysokość długoterminowych stóp procentowych. Stąd prawdopodobnie rząd poczeka z wejściem do ERMII do czasu wyklarowania się sytuacji, by po zniknięciu obecnych niepewności i zaburzeń mieć pewność, że trwale spełnimy unijne kryteria. Aktualny plan konwergencji przewiduje obniżenie deficytu sektora do 2,5% w 2008 roku oraz stopniowe obniżanie deficytu o 0,5 pkt procentu rocznie do 1% PKB w 2011 roku. Zakłada on także średnie tempo wzrostu na poziomie 5% rocznie. Mimo presji Brukseli do tej pory rząd nie sprecyzował daty wprowadzenia euro, a deklarował jedynie, że nastąpi to w „najkorzystniejszym dla Polski momencie”. Większość ekspertów prognozuje, że stanie się to w 2012 lub 2013, przy kursie wymiany 3,36 zł za euro. W opinii wielu ekspertów zbyt szybkie przystąpienie Polski do strefy euro może się wiązać potencjalnie ze stosunkowo niewielkimi korzyściami, ale też wysokimi kosztami, a nawet stratami. Warto też dodać, że nie wszystkie kraje (w tym te największe), a myślę tu w pierwszej kolejności o gospodarce Niemiec, Francji i Włoch - w praktyce nie przestrzegają zapisów paktu stabilizacji i wzrostu. Słabsze państwa członkowskie nie mają takiego pola manewru i nie mogą liczyć na specjalne (ulgowe) traktowanie w polityce Europejskiego Banku Centralnego, np. na otrzymywanie potrzebnej im stymulacji monetarnej. Przykładem może tu być kilkuletnie przekraczanie poziomu deficytu budżetowego, czy tez długu publicznego. Obecna sytuacja w światowej gospodarce, w tym dynamiczny spadek wartości dolara i poziomu zaufania do amerykańskiej waluty sprawia, że przed unijnymi krajami i przed Europejskim Centralnym Bankiem stają nowe wyzwania. Szybciej, niż można się było spodziewać europejski pieniądz ma szansę wypełnić na światowych rynkach te pola, z których wycofuje się dolar, lub z których jest wypierany. Nadchodzą sygnały o zmianach na korzyść euro w strukturach rezerw walutowych państw. Także w coraz większym stopniu zmienia się na korzyść euro koszyk walut (np. dotyczy to chińskiego juana). Szereg krajów zaczyna wprowadzać do międzynarodowego handlu ceny surowców oparte o euro. Najbliższe lata pokażą, czy euro wykorzysta tę szansę i czy obecna korzystna sytuacja zostanie zamieniona w sukces, czy też stanie się kłopotem dla Europy.... |