|
Energetyka, bezpieczeństwo energetyczne, model polskiej energetyki i ochrona środowiska to tematy, o których z Janem KURPEM, prezesem Zarządu Południowego Koncernu Energetycznego S.A. rozmawia Antoni SZCZESNY
- PKE SA zaspokaja potrzeby 1/7 krajowego rynku energii elektrycznej i 16 procent lokalnego rynku ciepła. Czy ten potencjał jest wystarczający do sprostania konkurencji w otwierającym się 1 lipca bieżącego roku europejskim obrocie energią elektryczną? Co – Pańskim zdaniem - należy uczynić, by polskie podmioty wytwarzające energię i zaopatrujące tak gospodarkę jak klientów indywidualnych nie zostały zepchnięte na peryferie tego rynku lub nie zostały w niego wyeliminowane? - Eksperci szacują, że na europejskim rynku jest miejsce, obok gigantów, również dla firm dysponujących mocą zainstalowaną na poziomie 8-10 tys. MW. To znacznie więcej niż posiadają obecnie polskie firmy energetyczne, dlatego po latach zastoju – zgodnie z rządowym „Programem dla elektroenergetyki” – rozpoczął się proces konsolidacji pionowej. Na południu kraju tworzymy wspólnie z Elektrownią Stalowa Wola, Enionem i EnergiąPro nową strukturę holdingową – Energetykę Południe, budowaną na wzór europejskich firm. Rząd zdecydował również o stworzeniu trzech innych firm skonsolidowanych pionowo. W Europie i na świecie cały czas trwa konsolidacja. Łączą się nawet giganty energetyczne. Dlatego nie wykluczam, że już wkrótce rynek wymusi dalsze połączenia aktywów polskich firm. - Rząd zapowiedział uregulowanie kwestii kontraktów długoterminowych, które do tej pory stanowiły zaplecze planowania długofalowych inwestycji w energetyce. Jakie skutki może przynieść ten zabieg, jak należy go przeprowadzić i jakie są oczekiwania energetyki zawodowej w tym zakresie? Rozwiązanie kontraktów długoterminowych nie będzie miało istotnego wpływu na ceny energii płacone przez odbiorców. Co prawda na rynku będzie większa konkurencja, jednak prąd niestety musi drożeć, ponieważ rosną koszty ochrony środowiska, a branża powinna inwestować, aby im sprostać. Tak dzieje się w całej Europie. UE wprowadza regulacje, które zmuszają firmy do większych wydatków na ekologię, podnosi to koszty energii, a tym samym innych produktów, co sprawia że gospodarka na kontynencie jest mniej konkurencyjna niż w innych częściach świata. Rynek energii, bez kontraktów długoterminowych, może jedynie sprawić, że ceny w Polsce nie będą rosły tak dynamicznie jak w innych krajach. Dziś, gdy rozpoczęliśmy program odbudowy mocy w spółce, zależy nam przede wszystkim na szybkim zakończeniu dyskusji na temat KDT. Trwająca już kilka lat debata na temat rozwiązania tych umów stawia sektor energetyczny w trudnej sytuacji wobec banków, co bardzo utrudnia finansowanie dużych inwestycji. W efekcie przez ponad trzy lata PKE pracował nad zamknięciem finansowania budowy bloku 460 MW w Elektrowni Łagisza – na szczęście udało się i od stycznia 2006 roku budujemy. Zarząd naszej spółki z uwagą analizuje kolejne propozycje rozwiązania problemu KDT. Zaakceptujemy każde racjonalne rozwiązanie, które będzie korzystne dla spółki i jej akcjonariuszy. Do tego zobowiązuje nas prawo. Projekt ustawy rozwiązującej kontrakty powinien równoważyć interesy wszystkich uczestników rynku energii – zarówno wytwórców, jak i odbiorców. - Jak ocenia Pan perspektywy bezpieczeństwa energetycznego Polski w kontekście uwolnienia rynku energii i relacji tej kwestii do potrzeby rozwoju krajowych mocy wytwórczych, które muszą zaspokoić wzrastające zapotrzebowanie? Szacuje się, że w ciągu 10 lat tych mocy wytwórczych musi przybyć nawet 30 proc. - Coraz bliższej jesteśmy ważnej dla energetyki daty: 1 stycznia 2008 roku, kiedy zaczną w Europie obowiązywać surowe normy emisji związków siarki. Już dziś skrupulatnie liczymy wielkość emisji dwutlenku węgla, a za kilka lat jeszcze bardziej będziemy przyglądać się emisji tlenków azotu. Ekologia znacząco wpływa na ceny energii i sądzę, że jej koszty będą coraz większe. Normy, które przyjęliśmy w Traktacie Akcesyjnym, oraz dyktowane przez coraz surowsze dyrektywy unijne, nie są korzystne szczególnie dla energetyki węglowej. Mogą też zaszkodzić konkurencyjności naszej gospodarki. Jedynym ratunkiem przed deficytem energii jest dziś rozpoczęcie poważnego programu inwestycyjnego w naszym kraju i przygotowanie przez rząd - zgodnie z zapisami obowiązującej obecnie „Polityka energetyczną Polski do 2025 roku” - mechanizmów wspomagających takie przedsięwzięcia. Robi się to już w wielu krajach UE, a w Brukseli trwają prace nad przygotowaniem uregulowań prawnych i warunków, jakie należy spełnić przy zawieraniu umów wieloletnich pomiędzy wytwórcami i dystrybutorami, będących najczęstszą gwarancją bankową pożyczek zaciąganych na inwestycje. Uważam, że jeśli szybko nie rozpoczniemy w kraju kosztownego i zakrojonego na szeroką skalę programu odbudowy energetyki i zastępowania starych i nieekologicznych bloków, które wkrótce będziemy musieli wyłączyć, za kilka lat zabraknie w Polsce rodzimej energii, a jej ceny pójdą w górę. Jakie to będzie miało skutki dla gospodarki, nie trzeba tłumaczyć… Przez najbliższe kilkanaście lat należy liczyć się z koniecznością budowy w Polsce co roku 800-1000 MW nowych mocy. Powszechnie znane i trwające kilka lat problemy z finansowaniem inwestycji w Pątnowie, Łagiszy i Bełchatowie budzą dziś pewien niepokój o powodzenie kolejnych przedsięwzięć. - Jakie są drogi zagwarantowania wysokiego poziomu technologicznego planowanych inwestycji, podwyższenia sprawności polskiej energetyki zawodowej i jaki udział w realizacji tych celów mają i powinny mieć polskie instytuty naukowo-badawcze i biura projektowe. Czy, Pańskim zdaniem, sprostają one tym zadaniom, czy też raczej będziemy skazani na zakupy obcych licencji? Jak to wygląda z punktu widzenia relacji PKE SA – świat nauki i techniki? W naszej spółce pracuje grupa ludzi, którzy zajmują się nowymi technologiami. Staramy się na bieżąco śledzić postęp w światowej energetyce i nie odstawać od najlepszych. Bardzo blisko współpracujemy również ze specjalistami ze śląskich i krakowskich uczelni i ośrodków naukowych. Oczywiście nie byłoby sukcesów i np. udanego współspalania węgla z biomasą w Sierszy, Jaworznie i innych naszych zakładach bez wspaniałych praktyków w tych elektrowniach. Nasza kadra inżynierska i techniczna zawsze była otwarta na nowe wyzwania. Chciałbym jednak zaznaczyć, że kierujemy się przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym i normami prawa, które sankcjonują wprowadzenie takiego rozwiązania. Chodzimy mocno po ziemi i zdajemy sobie sprawę, że nie możemy wydawać pieniędzy na projekty, które nie zapewnią nam odpowiednich przychodów i zysków. Jesteśmy także uczestnikiem Innowacyjnego Śląskiego Klastra Czystych Technologii Węglowych, którego inicjatorem jest prof. Jerzy Buzek. To bardzo dobry pomysł, dzięki któremu – między innymi za pieniądze z Unii Europejskiej - będziemy mogli rozwijać technologie czystego spalania węgla. To cenna inicjatywa dla Śląska, jego mieszkańców, a także podmiotów gospodarczych, które tu działają. - Co może przynieść uwolnienie rynku energii w Europie polskiemu sektorowi wydobywczemu, zwłaszcza węgla kamiennego i brunatnego? Czy w planach konsolidacyjnych dotyczących energetyki bierze się pod uwagę włączanie spółek i holdingów wydobywczych w mające powstać nowe struktury bardzo silnych podmiotów energetycznych? Co przemawia „za” i przeciw” takim rozwiązaniom? - 1 lipca 2007 roku europejski rynek energii zostanie zupełnie zliberalizowany. Każdy będzie mógł kupić prąd od dowolnego dostawcy, oczywiście jeśli pozwolą na to warunki techniczne, a cena i koszty przesyłu zagwarantują opłacalność takiego przedsięwzięcia dla konsumenta. Chciałbym, aby klienci, zwłaszcza na polskim rynku, nadal wybierali ofertę rodzimych podmiotów. Oczywiście zdecydują o tym warunki, jakie zaproponujemy odbiorcom, a także fakt, czy sprostamy silniejszej dziś i lepiej zorganizowanej konkurencji europejskiej. Uważam, że jesteśmy w stanie zaproponować konkurencyjny produkt wyprodukowany głównie w oparciu o węgiel, który umiemy coraz efektywniej i czyściej spalać. Aby tak się stało, potrzebna jest współpraca instytucjonalna energetyków z górnikami. PKE od kilku lat zaangażowany jest kapitałowo w kopalniach Południowego Koncernu Węglowego. Najpierw uratowaliśmy te zakłady przed likwidacją, zainwestowaliśmy tam niemało pieniędzy, teraz możemy obserwować efekty. Nasze doświadczenia jednoznacznie pokazują, że energetyka powinna być związana z górnictwem. Cieszę się, że w strukturach Energetyki Południe znajdą się po raz pierwszy w Polsce kopalnie, wytwórcy i dystrybutorzy energii. To model bardziej efektywny i rozwojowy. - Trwa debata na temat nowej europejskiej polityki energetycznej. Jaki jest Pański pogląd na odradzające się koncepcje budowy w Polsce elektrowni atomowych, propagowane jako jeden ze sposobów rozwoju lokalnych źródeł wytwarzania energii elektrycznej oraz jako narzędzie uniezależniania się od zewnętrznych w wymiarze europejskim, źródeł zakupu nośników energii przede wszystkim w Rosji? - Zgodnie z założeniami przyjętej na początku stycznia 2005 roku „Polityki energetycznej Polski do 2025 roku” dominującym paliwem w polskiej energetyce długo jeszcze pozostanie węgiel. Jest to dobra decyzja z punktu widzenia zapewnienie Polsce bezpieczeństwa energetycznego oraz ze względu na rosnące uzależnienie UE od importu nośników energii z regionów o skomplikowanej sytuacji politycznej. Według prognoz ekonomicznych – czeka nas w Polsce znaczne zwiększenie popytu na energię, będące efektem wzrostu gospodarczego. Wzrost zapotrzebowania – przy zachowaniu obecnego zużycia węgla energetycznego - może zostać pokryty przez inne nośniki, w tym energię ze źródeł niekonwencjonalnych. Wszystkie opcje energetyczne powinny być brane pod uwagę, tak by został zbudowany zbilansowany portfel energii ze źródeł odnawialnych, gazu, węgla, energetyki wodnej, a w przyszłości może także jądrowej. W PKE nadal stawiamy na czyste spalanie węgla, bo to rozwiązanie najtańsze i najefektywniejsze, jednak chcemy zaoferować naszym klientom produkt kompleksowy, stąd nasze zainteresowanie również zieloną energią. - Jaka jest polityka PKE SA w kwestii obrotu emisjami CO2? - Nasza strategia handlu uprawnieniami do emisji CO2 głównie uzależniona będzie od wielkości produkcji energii w poszczególnych latach okresu rozliczeniowego. Chcemy tak poruszać się po rynku uprawnień, aby wypracowywać jak największe zyski i podnosić wartość PKE. - Dziękuję za rozmowę Wywiad publikujemy za zgodą Redakcji EUROREGIONY POLSKA |