|
Co jakiś czas prezentujemy w GLOBAL ECONOMY rozważania, które mają ogólny charakter. Są one próbą spojrzenia z dystansu na świat, w którym wszyscy realizujemy swoje zawodowe, a także społeczne i prywatne cele. Omawiamy też sprawy, które można uznać za uniwersalne. Takie rozważania na ogół nie są przez nas prezentowane w formie zamkniętej, z końcowymi wnioskami (a nawet zaleceniami), bo celem naszym jest przede wszystkim skłonienie czytelnika do jego własnych przemyśleń, do osobistych refleksji.
W tej publikacji chcę zaproponować wspólne zastanowienie się nad obszarem tematycznym objętym hasłem WŁADZA. Myślę tu nie tylko o władzy w strukturach gospodarczych na szczeblu firmy, czy też jej części, z którą każdy z nas niemal codziennie spotyka się. Omawiając ten temat chciałbym też skorzystać z możliwości uogólnienia poczynionych obserwacji tak, by wnioski obejmowały nie tylko klasyczną firmę, ale dotyczyły też gospodarki np. miasta, regionu, a także kraju. Myślę, że czytelnik zaakceptuje to założenie, bo gospodarka kraju ma także cechy klasycznego przedsiębiorstwa, z tą różnicą, że wielokrotnie większego. Proponuję spojrzenie na treść hasła WŁADZA z kilku różnych, niezależnych od siebie punktów widzenia.
1. Władza i jej sprawowanie to realny problem na każdym szczeblu drabiny społecznej. Najczęściej, bo prawie codziennie spotykamy się z nią w firmie oraz w rodzinie. Sprawowanie władzy to problem, przed którym ludzkość stoi praktycznie od początku cywilizacji. Każdy, kto ją posiada i kto jej podlega ma jakiś na nią pogląd oparty na własnych doświadczeniach i przemyśleniach, zaakceptowanych wzorcach i ocenie sytuacji, w jakiej się znajduje. Skutki sprawowania władzy też są różne. Prowadzą do sukcesów, ale też przyczyniają się do porażek. Sukcesy na ogół są zawłaszczane przez tych, którzy władzę mają w swoich rękach. Porażki są przeważnie sierotami, a posiadający władzę najczęściej wszelkimi siłami uzasadniają, że nie są winni, a nawet nie mają z przegraną nic wspólnego.
Styl sprawowania władzy też bywa różny. Jedno jest pewne. Liczne przykłady to potwierdzają, że wszelka władza musi być kontrolowana, bo jej posiadanie, z czasem, ale zawsze w jakimś stopniu demoralizuje tego, kto ją posiada. Do dziś aktualne jest znane z czasów rzymskich powiedzenie, że: każda władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje w sposób absolutny.
Władza jest jak narkotyk. Posiadający ją szybko się do niej przyzwyczajają. Z czasem stają się „nałogowcami”, nie mogą bez niej żyć. Muszą jej też używać, bo to potwierdza ich wartość i obecność w określonym miejscu drabiny społecznej.
Z założenia, posiadający władzę nad innymi niejako „z urzędu” mają obowiązek działać na rzecz tych, w których imieniu ją sprawują. Jednak w rzeczywistości wiele robią, by w pierwszej kolejności umocnić swoją pozycję i jak najbardziej wydłużyć okres sprawowania władzy, a nierzadko też, by wykorzystać ją dla własnych interesów.
2.Sprawność działania i finalna skuteczność każdej instytucji, firmy, czy też większej struktury społecznej w dużym stopniu zależy od tego, jaką władzą dysponują ludzie na stanowiskach kierowniczych, na różnych szczeblach struktury organizacyjnej i w jaki sposób posługują się nią. Sprawne posługiwanie się władzą stwarza szansę pełniejszego wykorzystania możliwości zespołu ludzkiego oraz wyzwolenie tkwiących w nim rezerw. Władza niewłaściwie wykorzystywana to realne niebezpieczeństwo tak dla rządzonych, jak i dla efektów ich pracy. Problem jest zatem ważny.
Podoba mi się historyczna już dzisiaj teza, że w sensie ogólnospołecznym władza jest prawomocna, jeśli jest kontrolowana i może być pociągnięta do odpowiedzialności. Historycznie doprowadziło to zresztą do powszechnej obecnie zasady równowagi sił, w której każda z trzech rodzajów władz-ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza jest w stanie kontrolować, ale też zrównoważyć dwie pozostałe. Pozostaje jednak problem, jak to rozwiązać w firmach, które działają w ramach gospodarki kapitalistycznej i są oparte na prywatnej własności. Jedno jest pewne, że w firmach tego typu niezbędna jest współbieżna działalność trzech grup: właścicieli kapitału zainwestowanego w firmę, pracowników firmy i jej menedżerów. Ta teza nie jest jednak powszechnie szanowana, czego skutki są często widoczne.
Panuje opinia, do której się przyłączam, że w każdej firmie, w każdej organizacji, czy strukturze społecznej wszyscy korzystający z jakiejś władzy muszą być rozliczani przez tych, których skutki ich działania dotyczą. Wszyscy w firmie muszą być zainteresowani w budowaniu jak najdoskonalszego systemu zbiorowej odpowiedzialności. Pozostają jednak pytania:
jak często powyższe reguły są respektowane,
czy są szanse, by były kiedyś powszechnie uznawane,
3. Uważam, że ci, którzy posiadają władzę nad innymi winni mieć świadomość tego, że w każdym działaniu najważniejszy jest jego pierwszy etap - faza przygotowawcza. Trzeba też wyjść z założenia, że żyjemy i pracujemy w świecie, który w każdym calu jest światem konkurencyjnym, że sposób myślenia, wybór podejmowanych działań odbywa się pod przemożnym wpływem przebiegu uczestnictwa w rywalizacji i jest uzależniony od uzyskanych w niej rezultatów. Trywialnym jest wniosek, że jeśli źle ocenimy sytuację i prognozę jej rozwoju, wybierzemy niewłaściwy kierunek i mało skuteczny sposób działania, to nawet najlepiej zrealizowane dalsze jego etapy nie doprowadzą nas do sukcesu. Jeśli jednak uznać za pewnik, że współczesny świat jest przesiąknięty rywalizacją, to przykłady długotrwałego sukcesu pokazują, że udane uczestnictwo w tym procesie jest w zdecydowanie większym stopniu sztuką sprawowania władzy, bazującej na zaawansowanej wiedzy, bogatym doświadczeniu, sprawnej wyobraźni, woli skutecznego działania i dużej mądrości życiowej, a przede wszystkim na partnerskiej współpracy, niż na sprycie, emocjach czy odruchach serca.
Uczestnicząc w jakimkolwiek przedsięwzięciu i posiadając nad kimś władzę trzeba być świadomym tego, w jakim stopniu jest się samemu uzależnionym od otoczenia, jaki to otoczenie daje nam margines swobody w dokonywaniu wyborów, ale też jaki dodatkowo obszar wolności działania można bezpiecznie dla siebie zaanektować bez nadmiernego ryzyka. Nigdy nie należy zapominać, że mądrość i roztropność w tym zakresie to jedyna technologia osiągania długotrwałych sukcesów zawodowych oraz dobrego i bezpiecznego życia. Ta mądrość i roztropność podpowiada, że w świecie dominuje współpraca - praca zespołowa, ale też rywalizacja zespołowa. Trzeba też mieć zawsze świadomość tego, że uczestnictwo w procesie, dziś, totalnej rywalizacji wcale nie oznacza konfrontacji, czy nawet walki z każdym konkurentem. W strategii poruszania się, w sposobie wyboru partnerów i sojuszników, czy też w umiejętnym neutralizowaniu i przeciwstawianiu się konkurentom, trzeba starać się osiągnąć jak najwyższy poziom, trzeba zmierzać do mistrzostwa.
4.Kierujący jakimś przedsięwzięciem winien też pomyśleć nieco szerzej o sobie i o sposobie swojego działania, winien mieć przemyślaną „technologię” sprawowania przez siebie władzy. Przestrzegam przed nadmierną improwizacją w tym zakresie. Każdy rządzący w pierwszej kolejności powinien zastanowić się jak on może zbudować i wzmocnić swoją pozycję jako strażnika czystych reguł w swoim bliższym i dalszym otoczeniu. W moim przekonaniu droga do tego celu prowadzi przez szczególną dbałość o to, by:
przy rozstrzyganiu sporów, różnic zdań, ocenie wyników pracy i koncepcji działania decydowały kryteria merytoryczne bazujące na fachowości oraz interesach społecznych, a także by wypracowanie każdego stanowiska w jakiejś sprawie odbywało się w atmosferze kultury przy minimalnym poziomie emocji,
rządzący, jako ci, którzy kierują zbiorowymi przedsięwzięciami starali się osiągnąć odpowiedni (jak najlepszy) styl spełniania swoich kierowniczych funkcji, bo przykład szefa ma duży wpływ na atmosferę w firmie, a zachowanie szefa może stać się wzorcem i standardem dla innych.
5. Jednym z głównych atutów obecnego etapu demokracji jest możliwość okresowego oceniania ludzi ze sposobu w jaki sprawują powierzoną im władzę. W wyniku dokonanej oceny może być podjęta decyzja o przedłużeniu mandatu do sprawowania władzy dotąd rządzącym, lub o powierzeniu tej władzy nowej ekipie.
Ilekroć obserwuję przedwyborczą walkę, potem wybory i pierwsze dni tuż po, jak wielu z was i ja też zadaję sobie pytania: co chcieli powiedzieć wyborcy w trakcie wyborów powierzając komuś władzę, ale też co zamierzają dla nas zrobić ci, którym w wyniku wyborów tę władzę uzyskali. Można też inaczej sformułować to pytanie, bardziej precyzyjnie odnosząc je do ostatnich wyborów w naszym kraju: kim w przyszłości chcą być Polacy, czym ma być Polska, kim w naszym kraju chcą być nasi politycy, czym jest społeczeństwo dla nich...
Ostatnie wybory nie nastrajają mnie optymistycznie. Być może zbyt ostro zarysuję obraz naszego kraju "tuż po", ale jak wielu z zastanawiających się nad obecną sytuacją i ja mam wrażenie, że niedawno jeszcze wiodące pojęcie SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE zostało obecnie zastąpione MASAMI LUDZKIMI, a podstawowym narzędziem w sterowaniu nimi przed, w trakcie i po wyborach stał się MARKETING POLITYCZNY. I tę zmianę uważam za niekorzystną, bo jako obywatele staliśmy się teraz pionkami w walce o władzę, którymi manipulują różnej rangi zwycięzcy. Odnoszę wrażenie, że wielu ze zwycięzców nie ma ambicji pełnienia roli liderów społeczeństwa i grup społecznych w realizacji zbiorowych celów, „przewodników stada” skutecznych w swoim działaniu, którzy przede wszystkim biorą na siebie odpowiedzialność za to co robią i za naszą przyszłość. Widać, że przede wszystkim chcą BYĆ tam, gdzie teraz znajdują się i są absolutnie przekonani, że wiedzą, jakie my mamy potrzeby oraz jaka jest ich hierarchia.
Bez odpowiedzi pozostawiam pytanie: kiedy rządzący zechcą dać nam dowody tego, że chcą przede wszystkim pełnić funkcje usługowe wobec nas-wyborców, wobec tych, którym przewodzą, którym powinni oferować swój kapitał, a więc całą swoją wiedzę, doświadczenie, umiejętności, mądrość życiową i wolę aktywnego działania...
Niekiedy odnoszę wrażenie, że klasyka rządzenia ludźmi jest politykom obca, że zbyt często wyznają regułę, że „JAK SIĘ DOBRZE OBIECA, TO NAWET NIE TRZEBA DOTRZYMYWAĆ OBIETNIC”. Zdarza się, że nachodzą mnie czarne myśli i zastanawiam się, CZY W DZISIEJSZYM ŚWIECIE MOŻNA ZDOBYĆ DEMOKRATYCZNĄ WŁADZĘ NIE OSZUKUJĄC RZĄDZONYCH, bo przecież dla wielu z nas (a także dla kandydatów do władzy) jest jasne, że wiele ze składanych obietnic jest nierealizowalnych!
6.Dziś każda refleksja na tematy gospodarcze naszego kraju musi zacząć się od spojrzenia na kształtującą się polską scenę polityczną. Od jej konstrukcji będzie zależało, gdzie jako kraj i społeczeństwo będziemy poszukiwać swoich nowych możliwości, co nam się uda, w jakim obszarze utracimy swoje szanse i w jakim miejscu za klika najbliższych lat będzie Polska, a gdzie będą inni.
W każdym działaniu dobrze jest zacząć od przysłowiowego „uchwycenia byka za rogi”.
W moim przekonaniu rządzący muszą zrozumieć, że technologia, dzięki której zdobywa się władzę nie może być kontynuowana po jej przejęciu, bo żadnego problemu naszej rzeczywistości nie da się rozwiązać potokami słów (niekiedy bez większej treści) rzucanych w mikrofony w stylu, który potocznie można nazwać polityczną nowomową. Trzeba też wiedzieć, że w życiu każda idea jest bardziej atrakcyjna, niż to, co jest realne i realizowalne. Trzeba też mieć świadomość, że kierowanie tak wielkim przedsięwzięciem jak rządzenie krajem to nie katorga i kajdany realizmu, bo jest w nim miejsce na fantazję i wspaniałe pomysły (chociaż trzeba je mieć !), ale też nigdy nie należy ulegać złudzeniu prostej i łatwej drogi „na skróty” do trwałego sukcesu.
W naszym świecie liczy się najwyższej klasy profesjonalizm rządzących i poziom świadomości społeczeństwa! Jego podstawą musi być realne postrzeganie wyzwań, przed którymi stoi obecnie kraj i jego potencjalnych możliwości. O rezultatach decyduje jakość programów działania oraz zdolność do mobilizacji społeczeństwa, by wyzwoliło swoje rezerwy. Złudzeniem jest myślenie, że rządzący doskonale wiedząc co i jak należy zrobić (?), sami, bez udziału obywateli kraju dokonają cudu, rzucając im pod nogi rozwiązane z sukcesem poważne problemy społeczne. Społeczeństwo musi znać i rozumieć koncepcję rządzenia wspólnymi sprawami, musi być przekonane do niej. Musi też uwierzyć, że rządząca ekipa to fachowcy, których wiedza, doświadczenie i dotychczasowe dokonania dają gwarancje, że sprawy krajowe pójdą we właściwym kierunku, a swoimi kolejnymi działaniami będą to zaufanie do siebie utrwalać i umacniać. W innym przypadku nie wykorzystamy potencjalnych możliwości, przegramy swoje szanse.
7. Wydaje się, że rację mają ci, którzy twierdzą, że wielu naszych polityków widzi świat przez pryzmat własnej prawdy i nie chce rozumieć innego punktu widzenia. Są zamknięci na poglądy innych i zbyt często dążenie do kompromisu i jego zawarcie uważają za osobistą porażkę. Prowadzi to zbyt często do wyniszczających konfliktów i sytuacji, w których polityczny „magiel” zastępuje myślenie strategiczne i postępowanie w dłuższym horyzoncie czasowym z myślą o jak najskuteczniejszym wykorzystywaniu pojawiających się możliwości dla wspólnej przyszłości.
Jest prawdą, że żyjemy w kraju w okresie poważnych przemian, gdzie zmiany muszą zachodzić dynamiczniej i szybciej niż w innych, ustabilizowanych już państwach. Jest to też okres, w którym różne koncepcje ścierają się z sobą i trudno przychodzi ich autorom godzenie sprzecznych interesów i łagodzenie konfliktów. Mam jednak nadzieję, że będziemy mieli do czynienia nie ze światłym działaniem nakierowanym na rozwiązywanie poważnych krajowych problemów, a nie z nieustanną walką polityczną.
Na nasze postrzeganie rządzących duży wpływ ma sposób kontaktowania się ze społeczeństwem. Media elektroniczne narzuciły obecny styl komunikowania się, a na odbiór publicznej debaty ma dziś większy wpływ ostrość wypowiedzi i celność riposty, niż kompetentna i w wyważony sposób zaprezentowana treść. Dzisiejsi politycy uznali, że w naszych warunkach strategia walki, nieustannego szukania wroga i mobilizowania społeczeństwa za pomocą haseł odwołujących się do emocji jest skuteczniejsza. Teraz rządzący stosunkowo łatwo narzucają własne widzenie celów tej walki, w realizacji których chcą przewodzić. Alternatywna koncepcja sprowadzająca się do żmudnego rozwiązywania realnych problemów, zażegnywania konfliktów i pozyskiwania sojuszników argumentacją odwołującą się do rozumu ma obecnie mniejsze szanse. Podzielam pogląd, że dziś w naszym kraju zdecydowanie łatwiej jest „krzyczeć o złodziejach i zdrajcach, epatować krzywdami historycznymi i obecnymi, niż prowadzić debatę merytoryczną i nastawioną na rozwiązywanie problemów przyszłości”. Obecnie ludzie łatwiej reagują na spektakularne formy kształtowania ich poglądów, niż na argumentację odwołującą się do wiedzy i rozumu.
Nie postawiłbym tezy, że nie mamy kompetentnych ludzi, którzy mogą rządzić, sprawować władzę. Błąd upatruję w systemie selekcji. To wspólna wina klasy politycznej i społeczeństwa. Wierzę jednak, że kiedyś nasze społeczeństwo zgłosi zapotrzebowanie na mężów stanu, na ludzi władzy, których głównym atutem będzie uznawany przez społeczeństwo autorytet.
8. Postanowiłem zwrócić uwagę moich czytelników także na problem kierowania życiem całego kraju, bo czy chcemy, czy też nie cały kraj jest z całą pewnością dużym przedsiębiorstwem, a tak nasze życie jak i efekty naszej indywidualnej pracy są też w sporym stopniu zależne od tego, jak rzetelnie wywiązują się ze swoich obowiązków ludzie władzy, rządzący krajem. Zależymy także od tego, jak umiejętnie korzystają rządzący ze światowych, a nawet historycznych doświadczeń, jak skutecznie dostosowują się do reguł i zasad wypracowanych w świecie, bo nie jest żadną przesadą stwierdzenie, że w PRZESZŁOŚCI WSZYSTKO JUŻ BYŁO A TERAZ ZMIENIA SIĘ TYLKO SCENOGRAFIA...
Nie wszyscy też zdają sobie sprawę z tego, że nie tylko ważne jest to jak się wchodzi na szczyty władzy, ale też jak się z nich schodzi. Wielowiekowe doświadczenie potwierdza tezę, że każde sprawowanie władzy wpływa na obniżanie się poziomu zaufania do rządzących w stosunku do tego, z jakim startują . Mówimy skrótowo, że rządzenie zużywa rządzących!
Czytelniku! Zastanów się nad zasygnalizowanym problemem, bo jest on ważny w rodzinie, w domu i w pracy, a także w szeroko rozumianym życiu społecznym. Sam za szczególnie ważny uważam ten ostatni obszar - rządzenie krajem, więc i ty obserwując nasze polskie podwórko odpowiedz sobie na pytania: którzy z naszych polityków posiedli sztukę rządzenia i można im powierzyć nasze wspólne sprawy, w jakim stopniu są przygotowani do pełnienia ważnych funkcji...
|