|
Nawet jeśli sam masz poczucie bezpieczeństwa, widzisz dobre perspektywy przed sobą, a nawet uważasz się za człowieka sukcesu wiedz, że nie wszyscy są w takiej sytuacji. Tę publikację potraktuj jako inspirację do własnych przemyśleń...
Wiedz o tym, że ludzie cierpią biedę, są bez pracy, ze tracą nadzieję..
ŚWIATOWA BIEDA
Gdy czołowe firmy i kraje gnają do przodu na fali globalizmu i liberalizmu w sytuacji najbiedniejszych prawie nic nie zmienia się na lepsze. Nieustannie rośnie poziom życia bogatych, którzy zaspokajają swoje coraz bardziej wyrafinowane potrzeby, a równocześnie zwiększają się obszary biedy i głodu.
Dzisiejszy świat umownie dzieli się na bogatą Północ i ubogie Południe. Jak to wykazują opublikowane raporty, coraz bogatsza Północ przeznacza coraz mniej środków na biedne Południe. Te cyfry z ostatnich lat pokazują też, że im kto bogatszy tym mniejszą część swoich dochodów przeznacza dla tych, którzy niekiedy nie mają prawie nic. Bieda i głód to wstydliwe słowa i rzadko słyszy się je na dzisiejszych światowych salonach.
Problem światowej biedy nie jest nowy. Istnieje od zawsze, lecz w opinii wielu obserwatorów staje się obecnie coraz bardziej widoczny. Liczne analizy pokazują, że w warunkach obecnie już globalnej gospodarki różnice w warunkach życia stają się coraz większe. Powiększające się obszary beznadziejnej biedy jednych i coraz bardziej widoczne objawy bogactwa drugich mogą w przyszłości wywołać napięcia społeczne o trudnych do przewidzenia skutkach.
Od lat istnieje zgoda krajów i narodów świata co do tego, że powszechnym obowiązkiem wszystkich jest swoista solidarność, która polega na dbałości o zapewnienie najbiedniejszym minimalnych warunków dla przeżycia. Trzy lata temu przedstawiciele ponad 300 krajów i narodów świata wypracowali tzw. porozumienie milenijne. Jego celem było zredukowanie w ciągu 15 lat o połowę liczbę ludzi, którzy żyją biednie, bo na granicy głodu, czyli za mniej niż dolara dziennie. To właśnie kwotę 1 dolara dziennie na osobę uznano za warunek fizycznego przeżycia. A poniżej tego poziomu tylko w części środkowej i południowej Afryki żyje aż 240 mln (na 640 mln. mieszkańców). A gdzie północna część Afryki, gdzie kraje Azji, Południowej Ameryki, a nawet Europy...
Deklaracje to jedno, rzeczywistość to coś zupełnie innego. Trzydzieści lat temu kraje bogate wzięły na siebie obowiązek stworzenia funduszu bezzwrotnej pomocy dla najbiedniejszych (Official Development Aid). Pierwotnie przewidywano przeznaczanie na ten cel kwoty rzędu 0,7% od krajowych PKB. Rzeczywistość okazała się jednak inna. W pierwszym dziesięcioleciu istnienia ODA wskaźnik ten był na poziomie 50% deklarowanych kwot. W ostatnim dziesięcioleciu XX wieku wskaźnik ten spadł o kolejne 10%. W roku 2000 kraje OECD przeznaczyły na te fundusze pomocowe tylko 0,22% PKB (w tej grupie Polska-0,02%)...
Problemy głodu i zaradzenia biedzie są ze swej natury bardzo trudne. Wszyscy maja świadomość, że w ciągu ostatnich trzydziestu lat nie udało się wypracować skutecznych sposobów zbierania środków pomocowych, opracowywania i realizowania projektów rozwojowych w krajach biednych i przekształcania ich w kraje ubogie, ale samodzielnie pracujące nad polepszeniem doli swoich mieszkańców.
Dziś szacuje się, że poniżej umownej granicy biedy żyje na świecie ponad 40% ludności...
BIEDA I BEZROBOCIE POTENCJALNĄ PRZESZKODĄ W KONTYNUACJI POLSKICH PRZEMIAN
Stan polskiej gospodarki jest ogólne znany. Dziś na czoło wszystkich problemów wysuwa się konieczność stworzenia warunków dla trwałego wzrostu gospodarczego i zdolności do pełnego wykorzystania strukturalnych funduszy unijnych, przy równoczesnym utrzymaniu w ryzach sektora finansów publicznych. Bez spełnienia tych warunków nie będzie możliwe skuteczne i trwałe rozwiązanie innych problemów, nie mniej ważnych z gospodarczego i społecznego punktu widzenia.
Jednak na obecnym etapie coraz ważniejszym problemem staje się jak najszybsze stworzenie koncepcji, która będzie w stanie skutecznie wpłynąć na powstanie warunków umożliwiających:
tworzenie się nowych miejsc pracy, zwiększanie zatrudnienia i obniżkę obecnego poziomu bezrobocia,
zmniejszanie się obszarów ubóstwa w naszym społeczeństwie,
bo właśnie te dwa, coraz bardziej narastające problemy - zagrożenia, już obecnie stają się główną przeszkodą w skutecznym realizowaniu dalszych przemian.
Obecny poziom bezrobocia nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Rośnie ono bowiem systematycznie od kilku już lat i jest konsekwencją tego, że we właściwym czasie nie uruchomiono realnego, a przede wszystkim znacząco skutecznego programu walki o jego obniżenie. Obecny poziom bezrobocia (18,8%) należy uznać za alarmowy. Byłby on znacznie wyższy, gdyby nie działania oddłużeniowe zrealizowane w drugiej połowie ubiegłego roku.
Perspektywy w tym zakresie nie są zbyt optymistyczne. Wydajność pracy w polskich firmach jest jeszcze przeszło 2-krotnie niższa niż w krajach Unii. Należy więc liczyć się z tym, że ilość ludzi w wielu obecnych firmach może maleć, bo wprowadzane zmiany w procesach wytwórczych spowodują, że tę samą pracę będzie wykonywać mniej osób. Z drugiej strony należy liczyć się na rynku pracy ze skutkami wzrostu konkurencji na globalizującym się rynku, a także ze skutkami w dalszym ciągu niepokonanych zjawisk recesyjnych w światowej gospodarce. Bez wzrostu przedsiębiorczości, zdolności do tworzenia nowych miejsc pracy, umiejętności przekwalifikowywania się, należy liczyć się ze wzrostem liczby ludzi bez pracy.
Bez ryzyka można powiedzieć, że problem bezrobocia zaczyna być na obecnym etapie jednym z najpoważniejszych problemów, przed którymi staje kraj. Koncepcja jego rozwiązania wymaga wkomponowania go w nowy, kompleksowy program gospodarczego rozwoju kraju, a realizacja wymagać będzie cierpliwości i czasu, oraz spokoju społecznego.
Z założenia, realizowane obecnie przemiany ustrojowe w sensie ogólnogospodarczym powinny spowodować zauważalny wzrost konkurencyjności naszych produktów i wyższą efektywność gospodarowania. Chcemy, aby w wyniku tych przemian nastąpił trwały wzrost gospodarczy. Finalnym skutkiem tych działań winien być wzrost poziomu konsumpcji i standardu życia. Takie są oczekiwania społeczne. Rozbudzone na początku dziesięciolecia nadzieje (nie do końca rzetelnymi obietnicami co do czasu trwania tego procesu, oraz kosztów jego transformacji) w konfrontacji z rzeczywistością w sporej części społeczeństwa wywołują dziś negatywne reakcje. To niepokoi. Wiemy, że stan nastrojów społecznych nie jest bez znaczenia przy kontynuacji czekających nas trudnych i ryzykownych procesów transformacyjnych, które w swoim głównym nurcie są obiektywnie uzasadnione i niezbędne. Obecna, coraz trudniejsza sytuacja na rynku pracy te nastroje coraz bardziej pogarsza. Tak bezrobotni jak i pracujący w wielu dziedzinach gospodarki zagrożonych redukcjami zatrudnienia to obecnie niemal jedna trzecia rynku pracy. Ten stan stwarza nowe, poważne niebezpieczeństwa.
Polskie sprawy gospodarcze i tak już dotychczas złożone, uległy ostatnio dalszej komplikacji za przyczyną bardzo wysokiego poziomu bezrobocia. Procesów transformacyjnych nie można zatrzymać, musza być one kontynuowane. By każdorazowo mieć możliwość wyboru najlepszej, realizowalnej koncepcji postępowania trzeba mieć pełną świadomość istoty zmian we współczesnej światowej gospodarce i dysponować realną oceną warunków, w których przyjdzie nam planować i realizować nasze przemiany. Trzeba też mieć do dyspozycji niezbędne środki. Lecz aby niezbędne zmiany przeprowadzić, na każdym etapie trzeba zabiegać o zrozumienie i akceptację u jak największej części społeczeństwa. A społeczeństwo oczekuje, by zmiany te w dającym się przewidzieć czasie stwarzały realną szansę pozytywnych zmian, konsekwencją których będzie oczekiwany, odczuwalny wzrost gospodarczy, poprawa bezpieczeństwa socjalnego, poziomu konsumpcji i standardu życia.
Trzeba być świadomym coraz trudniejszej sytuacji na rynku pracy oraz tego, że konieczność uzyskiwania w tych warunkach dla szeregu ważnych decyzji gospodarczych niezbędnego poziomu poparcia społecznego na pewno ograniczy zakres, w którym będą musiały mieścić się dokonywane wybory koncepcji. Jest duże niebezpieczeństwo, że decydenci właśnie z tego powodu utracą niezbędne pole manewru i możliwość stosowania rozwiązań najbardziej efektywnych.
POLSKA BIEDA-CZYLI O BEZROBOCIE W CYFRACH
We współczesnym myśleniu i mówieniu o polskiej gospodarce dominują najczęściej takie pojęcia jak wzrost gospodarczy, deficyt budżetowy, dług publiczny, kurs złotego, poziom inflacji, czy też efektywność przedsiębiorstwa. Nieco rzadziej często słyszy się o bezrobociu, a już do rzadkości należą takie słowa jak: bieda, minimum egzystencji, czy też nędza.
Ostatnia dekada w życiu naszego kraju to złożony proces transformacyjny, w trakcie którego przemiany modelowe wewnątrz kraju przeplatały się z europejskimi procesami integracyjnymi i zjawiskami globalizacyjnymi. Burzliwy charakter tego procesu spowodował bardzo duże zróżnicowanie w dochodach indywidualnych i w konsekwencji w wielkości majątku osobistego. Wywołał niestabilność na rynku pracy, wielu ludzi straciło pracę, a spory procent pracujących czuje się zagrożonych. Tylko w pięcioleciu 1996 - 2001 w Polsce przybyło dwa miliony osób, których dochody są poniżej minimum egzystencji.
Poważna część naszego społeczeństwa zapomniała już obietnice polityków z początku lat dziewięćdziesiątych, że zmiana systemu szybko wprowadzi nas w świat powszechnego dobrobytu. Ludzie mają dziś świadomość swoich możliwości, mają też realny obraz szans i zagrożeń. W dużym stopniu jest to obraz realny i niestety pozbawiony optymizmu. W powszechnej ocenie problem zagrożenia utratą pracy i niebezpieczeństwo znalezienia się w grupie bezrobotnych urasta dziś do problemu numer jeden naszego kraju. Spójrzmy teraz na problem polskiego bezrobocia z kilku punktów widzenia opisanych danymi liczbowymi:
1.W końcu lutego 2003 r. w ewidencji bezrobotnych zarejestrowanych było 3.344.158 osób tj. o 23.532 więcej niż w styczniu br, a w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku liczba bezrobotnych wzrosła o 66.263 osoby. W lutym bieżącego roku:
najwyższą stopę bezrobocia miały następujące województwa: warmińsko – mazurskie (29,7%), zachodniopomorskie (27,4%), lubuskie (26,9%), dolnośląskie (23,4%), kujawsko – pomorskie (23,3%) i pomorskie (22,0%). Najwyższa stopa bezrobocia w województwie warmińsko - mazurskim była ponad dwukrotnie wyższa niż w województwach małopolskim i mazowieckim (w których wskaźnik ten osiągnął wartość odpowiednio 14,5% oraz 14,4%).
stopa bezrobocia poniżej średniej krajowej jest obecnie w 7 województwach: mazowieckim (14,4%), małopolskim (14,5%), podlaskim (15,7%), lubelskim (16,4%), wielkopolskim (16,8%), śląskim (17,2%), i podkarpackim (17,4%).
2.W stosunku do stycznia br. stopa bezrobocia wzrosła w 13 województwach, a spadek bezrobocia odnotowano tylko w województwie opolskim (o 0,1 punktu procentowego), natomiast w województwach kujawsko – pomorskim i świętokrzyskim wskaźnik ten nie zmienił się.
3.W lutym 2003 r. liczba zarejestrowanych bezrobotnych kobiet wynosiła 1680118 osób, czyli wzrosła o 3004 osoby w porównaniu do stycznia, podczas gdy liczba bezrobotnych mężczyzn wzrosła aż o 20528 osób. Bezrobotne kobiety stanowią dzisiaj 50,2%. Oznacza to, że na 100 bezrobotnych mężczyzn przypada obecnie 101 bezrobotnych kobiet.
4.W lutym 2003 r. zarejestrowanych było 917.272 bezrobotnych w wieku 18-24 lata. W tej grupie bezrobotnych nastąpił niewielki wzrost (o 0,04%). Bezrobotna młodzież stanowi 27,4% ogółu zarejestrowanych bezrobotnych! To bardzo niepokojące.
5.W lutym 2003 r. status absolwenta posiadało 174.390 bezrobotnych. W porównaniu z końcem stycznia br. liczba bezrobotnych absolwentów zwiększyła się o 3.491 osób. W tej grupie bezrobotnych absolwenci szkół policealnych i średnich zawodowych oraz zasadniczych szkół zawodowych stanowili 66,0% ogółu, natomiast absolwenci szkół wyższych 19,6%.
6.W lutym w ewidencji bezrobotnych znajdowało się 1.388.567 osób zamieszkałych na wsi i jest to 41,5% ogółu zarejestrowanych. W odniesieniu do stycznia br. ta subpopulacja zwiększyła się o 7.131 osób. Wśród bezrobotnych zamieszkałych na wsi 56402 (czyli 4,1%) posiadało gospodarstwo rolne (w rozumieniu przepisów ustawy o zatrudnieniu i przeciwdziałaniu bezrobociu)
W lutym 2003 r. jako bezrobotni zarejestrowały się 63952 osoby zamieszkałe na wsi, tj. o 37289 osób mniej niż w poprzednim miesiącu.
7. Wśród bezrobotnych populacja ludzi do 24 lat stanowi 27,8 % ogólnej liczby zarejestrowanych bezrobotnych, ludzie w przedziale wiekowym 25-44 stanowią 49,8%. Oznacza to, że w grupie bezrobotnych w wieku do 44 lat jest prawie 77,6%! Powyżej 45lat jest zarejestrowanych 22,4% ogólnej liczby bezrobotnych.
8. Najwięcej osób zarejestrowanych jako bezrobotne posiadało wykształcenie zasadnicze zawodowe (36,2%) oraz gimnazjalne i poniżej (32,5%), a najmniej bezrobotnych legitymowało się dyplomami wyższych uczelni (3,9%).
GLIWICE 2003-04-11
|